Pokazywanie postów oznaczonych etykietą breithorn wyprawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą breithorn wyprawa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 lipca 2016

Breithorn 4164 m n.p.m.

Breithorn wyprawa Breithorn wyprawa

Dwa lata po udanym wejściu na Mont Blanc chcieliśmy koniecznie poznać kolejny czterotysięcznik. Wiedzieliśmy, że Alpy szwajcarskie będą znacznie trudniejsze niż najwyższa góra Europy, ale mimo wszystko musieliśmy spróbować dopiero co rozpoczętej nowej przygody wchodzenia na szczyty czterotysięczników. Długo zastanawialiśmy się, które góry wybrać, a tym bardziej, które są na nasze możliwości. Nie mieliśmy przecież dużego doświadczenia alpejskiego, dlatego nie mogliśmy wybrać ambitnych szczytów wymagających typowej wspinaczki po ścianach skalnych. Raczej musiały być to trekkingowe podejścia, co najwyżej, z elementami wspinaczki. Standardowo spotkaliśmy się w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach, by omówić szczegóły wyprawy: gdzie jedziemy, co zabieramy ze sobą i na jakie góry wchodzimy. Po analizach map, książek i relacji w Internecie zdecydowaliśmy się na: Breithorn (jako jeden z najłatwiejszych czterotysięczników służący do aklimatyzacji), Dufourspitze (jako najwyższy szczyt Szwajcarii i drugi najwyższy w Europie, tuż po Mt. Blanc), Nordend (jako „zapomniany” trzeci najwyższy czterotysięcznik z bardzo ciekawą drogą przejściową) i ewentualnie jakiś fragment Tour de Monte Rosa. Oboje zgodziliśmy się co do naszych wyborów, stąd szybko omówiliśmy plan wyjazdu.

NASZ DOJAZD DO ZERMATT NIE MAJĄC SAMOCHODU
Jak dojechać do Zermatt nie mając samochodu? Z Katowic i innych większych miast w Polsce jeżdżą bezpośrednie autokary do Genewy. Bilety można kupić na stronach w Internecie, wpisując hasło „bilety autokarowe”. Firm jest tak dużo, że można wybierać praktycznie każdy dzień. My zdecydowaliśmy się na 9 czerwca 2012. Kupiliśmy bilet do Lozanny (Lausanne) za 560 zł w obie strony (w 2023 roku bilet kosztuje 597 zł). Warto sobie wydrukować mapę Lozanny w powiększeniu, ponieważ z przystanku autokarowego pod stadionem Velodrome trzeba przejść jakieś 2,5 km do dworca kolejowego. Rafał przyjechał na miejsce tydzień temu, ale przez cały ten czas przeczekiwał burze i deszczową pogodę. Jedynie mógł rozglądnąć się po okolicy i poznać najbliższe ciekawe miejsca. Znalazł nawet fajne miejsce do spania, gdzie w pobliżu miał dostęp do wody i toalety publicznej. Miałem pojechać z nim w tym samym czasie, ale kiedy zobaczyłem, że w Alpach ma nastąpić pogorszenie pogody na kilka dni, to przełożyłem mój urlop o tydzień do przodu, żeby cieszyć się słońcem, bo po prostu nie przepadam za „szarówą” w górach podczas, gdy w tym samym okresie mógłbym podziwiać piękne widoki. Rafał wiedział, że przesunąłem wolne i stwierdził, że dobrze zrobiłem, bo szkoda było tracić urlop na byle jaką pogodę, w myśl zasady „dni słonecznych wolnych jest tak mało, że nie ma czasu na nic innego niż góry”. Autokar wyjeżdżał z Katowic, spod budynku przy ul. Korfantego 2, o godzinie 12.00. W 2023 roku autokary odjeżdżają z ulicy Sądowej 5, stanowiska 11-13 w Katowicach. Na miejsce jechał około 21 godzin. Wszystko zależy od kontroli na granicy austriacko-szwajcarskiej. Czasami kontrole trwają dwie godziny. Nasz przejazd kontrolowano tylko 15 min. Kiedy autokar z firmy Almabus dotarł pod stadion Velodrome, niektóre osoby zatrzymywała policja do ponownej kontroli. Na szczęście nikogo nie musieli zabierać do radiowozu. Niecałą godzinę zajęło mi dojście do dworca, mając na plecach 36kg plecak. Dlaczego taki ciężki? Ponieważ nosiłem ze sobą linę o długości 30 m oraz namiot, którego Rafał nie musiał dźwigać. Przydały mi się takie ciężary dla wzmocnienia nóg i kondycji. Tym razem nie popełniłem błędów z Mt. Blanc, gdzie wzięliśmy kilogramy zbędnego sprzętu, bo za dużo przeczytaliśmy o zasadach bezpieczeństwa i prowiancie. Teraz zależało nam głównie na minimalistycznym wchodzeniu na czterotysięczniki. Z góry założyliśmy, że będziemy spać tylko w namiocie, ponieważ szwajcarskie schroniska są zbyt drogie na polską kieszeń. Dawać minimum 160 zł za nocleg każdego dnia – tego nikt nie chciał przyjąć nawet do myśli…

www.VD.pl