sobota, 30 maja 2020

"Nie mam czasu" - czy twój umysł nie przeszedł w tryb uśpienia?

nie mam czasu pułapki naszego umysłu

Jeszcze zanim dotarł do nas koronawirus, z powodu którego zatrzymane zostały prawie wszystkie gospodarki świata na jakiś czas, ludzie mieszkający w bogatszych krajach lub rozwijających się, ciągle nie mieli na nic czasu. Po całym tym szaleństwie związanym z wirusem ponownie wszędzie dookoła słyszymy 'nie mam czasu'. Ten artykuł będzie o docenianiu prostych rzeczy, które mamy na co dzień, ale z powodu wszędobylskiej gonitwy (no właśnie za czym?), nie potrafimy zwracać na nie uwagi. Koronawirus szybko zweryfikował wartość tego, czym zajmowaliśmy się dotychczas. Jeszcze w roku 2019 głównymi tematami były nowe smartfony, moda na „eko”, perfumy, markowe ubrania, moda na zdrową żywość i zdrowy styl życia, czy też gonitwa za karierą. Z drugiej strony staliśmy się bardziej zestresowani i zagonieni, a w społeczeństwie nastała pewnego rodzaju znieczulica, rozpoczynając od zwykłego zdarzenia na ulicy, gdzie większość nie potrafi już właściwie zareagować, a kończąc na lekarzach, dla których zdrowie drugiego człowieka nie jest ważne, pomimo składanej przysięgi Hipokratesa. Oczywiście nie możemy powiedzieć tak o wszystkich ludziach i lekarzach, ale zjawisko z pewnością przybiera na sile i tutaj trudno podważyć wspomniane stwierdzenie. Wystarczy zobaczyć, co się dzieje, gdy ktoś leży nieprzytomny na chodniku, jak reaguje tłum. Większość przejdzie obojętnie, ponieważ zawsze coś ma zaplanowane i taka nieprzewidziana sytuacja wybija ich z planu i przyzwyczajeń, które są budowane przez lata na podstawie powtarzających się czynności lub sytuacji. Między innymi, codzienne wyjście do pracy powoduje, że czujemy się w pewnym sensie komfortowo, bo wiemy, że jutro też tak będzie, i pojutrze też. Stąd nieprzewidziana sytuacja na ulicy wybija nas z pewnego planu, którego powtórzenia spodziewamy się kolejnego dnia. Nasze myśli nie są nastawione na coś nieoczekiwanego i nowego w tak prostej czynności, jak np. dojazd do pracy. Coś zaburza w nas spokój. Kiedy znowu przyglądniemy się ideom i rzeczom, którymi zajmowały się całe społeczeństwa jeszcze przed koronawirusem, to zobaczymy, ile z tych rzeczy tak naprawdę w pewnym sensie nas zniewalało.

Weźmy pod uwagę rok 2019, kiedy gospodarka światowa była jeszcze w prawie szczytowej formie, a ludziom żyło się w miarę spokojnie. Szybko zauważamy, że egocentryzm zakradał się coraz bardziej do życia. Wśród młodych ludzi liczyła się kariera, wygląd, bycie „fit”, posiadanie wielu gadżetów, itp. Doszło nawet do tego, że faceci pod pewnymi względami byli gorsi niż kobiety. Co mam na myśli? Liczenie kalorii. W poprzednim zakładzie, gdzie pracowałem 10 lat, faceci liczyli z taką przesadą kalorie, że samemu przygotowywali sobie śniadania, obiady, kolacje, dzieląc je na wyliczone ziarenka ryżu, zważone co do jednego grama, porcje kaszy, warzyw i innych rzeczy. Słysząc codziennie takie rozmowy na przerwach, zastanawiałem się, czy to nie są kobiety w skórze faceta, które zawsze mają do zrzucenia parę kilogramów, nawet kiedy są szczupłe… O tym, dlaczego tak kobiety mają, pisałem już wcześniej w moim artykule ‘czy naprawdę jesteś sobą?’. Te same osoby rozmawiały w dalszej kolejności o ćwiczeniach, ilości białka, które trzeba codziennie zjadać, o indeksach żywieniowych, czy jeszcze o tym, jaką wartość ma szczupły facet, a jaką umięśniony. Kolejnym tematem były smartfony i głupie filmiki z Youtube’a, które tak naprawdę nic nie wnosiły do ich życia. Dzisiaj wspomniane ogłupiające filmiki jeszcze intensywniej serwuje nam TikTok. Ale to nie koniec, bo gonitwa za karierą stała się ich kolejnym priorytetem, na zasadzie „musisz to mieć”. W efekcie mnóstwo ludzi chodziło/chodzi na studia, tylko ja się pytam: na jakie…? Dlaczego w Polsce mamy największy procent ludzi na tle populacji Europy, którzy uczęszczają na studia? Bo studia stały się „śmieciowe”. Napowstawało wiele płatnych szkół zaocznych, które oferują wyższe wykształcenie. Ale tak naprawdę ile one mają wspólnego z prawdziwymi studiami? Odpowiedź znasz. I chociaż w podobnych szkołach również trzeba się dużo uczyć, to zdecydowana większość jest tam tylko po to, żeby zdobyć „papier”. Osoba, która czymś się pasjonuje, nie wybierze studiów zaocznych, bo dla niej będzie to strata czasu. Jego zdolność rozumowania i analizy faktów po prostu mu nie pozwoli na wspomniany wybór. Jak to wyjaśnisz, że osoba, która w szkole średniej „jechała” na jedynkach i miernych, teraz ukończyła studia? Nagle doznała cudownego oświecenia? Nie. Szkoły są „śmieciowe”, bo system powinien wyeliminować podobnych studentów od razu, jak to ma miejsce na prawdziwych uczelniach. Według krzywej Gaussa, opisującej gęstość prawdopodobieństwa, jasno wynika, że wyższe wykształcenie może posiadać tylko 10% całego społeczeństwa. I nie wynika to z ograniczeń systemowych, ale najzwyczajniej z inteligencji. Według tej samej krzywej aż 69,6% społeczeństwa, to osoby mniej lub bardziej przeciętne. I podobnie jest również w całym świecie przyrody. Bardzo szybko można zrobić ciekawe porównanie, czy tak się naprawdę rzeczy mają. Czy większość społeczeństwa jest naukowcami, lub odkrywa nowe rzeczy, o których wcześniej nie wiedzieliśmy? Zdecydowanie nie. Tylko garstka ludzi posiada znacznie bystrzejszy umysł niż my, i to dlatego mogą spojrzeć szerzej oraz głębiej na nieznane zjawiska.

A co z modą na „eko”? Głównym tematem roku 2019 i okresu post pandemicznego z pewnością była walka z CO2 i coraz częściej z wszędobylskim plastikiem. Wszystko się zgadza, bo plastik w rzeczywistości jest dużym zagrożeniem. A co z CO2? To temat rzeka. W dzisiejszych czasach trzeba przyjąć pewne zasady, którymi będziesz się kierować. Jeśli są prowadzone badania i jedna grupa naukowców mówi jedno, a druga mówi zupełnie coś skrajnie innego, to musisz założyć, że badania zostały opłacone, żeby potwierdzić lub obalić daną tezę. Skoro w przyrodzie zachodzi pewna zależność od niezliczonych tysięcy lat, to w laboratorium, to samo zjawisko powinno zawsze zwracać ten sam wynik. Jeśli widzę, że dwie grupy przedstawiają skrajnie inne dane na temat tego samego zjawiska, to wiem, że któraś z tych grup została opłacona przez korporacje lub inne instytucje, które mają w tym jakiś interes. Zastanawiałeś się, dlaczego w czasie koronawirusa nie mówiło się o CO2, ludzie nie rozmawiali między sobą o kaloriach i liczonych ziarenkach ryżu, czy też nagle nie potrzebowali co roku nowych gadżetów? Większość zauważyła, że wówczas tempo „gonitwy” jakoś tak nagle spadło. Czy był do tego potrzebny koronawirus, żeby ludzie mogli zobaczyć, że są znacznie prostsze rzeczy i sprawy, które dają o wiele więcej radości? Wcześniej całe społeczeństwa nauczyły się mechanicznie odpowiadać „nie mam czasu”, nawet nie zastanawiając się, dlaczego tak mówili. Ludzie zawsze nie mają czasu, a kiedyś mieli. Więc co się stało? Społeczeństwa same dały się wpędzić w „kołowrotek” mechanizmu „nie mam czasu”. Przecież 20-30 lat temu ludzie też pracowali, też mieli rodziny i to nawet wielodzietne i mniej osób miało wygodne życie. Dzisiaj mamy samochody, domy, gadżety, Internet, i wiele innych rzeczy, a bardziej nie mamy czasu niż 20-30 lat temu. Pomyśl: jeszcze w 2000 roku rachunki płaciłeś na poczcie (musiałeś fizycznie tam się pojawić i odstać swoje w kolejce), musiałeś załatwiać sprawy najczęściej korzystając z komunikacji miejskiej (np. dojazd do urzędu skarbowego i wielogodzinne stanie w iście komunistycznej kolejce), była rywalizacja o miejsca pracy, bo panowało największe bezrobocie w Polsce (20% w 2002 roku i wtedy mówiło się, że nawet sprzątaczka musiała mieć wykształcenie wyższe), mieliśmy więcej dzieci niż dzisiaj, czy wreszcie uczęszczaliśmy na studia dzienne i łataliśmy dziurawy budżet dorywczą pracą w weekendy. Co więc się stało, że teraz mamy Internet, gdzie kilkoma kliknięciami opłacimy rachunki (nie musimy chodzić na pocztę, czy oddawać PIT-ów w urzędzie skarbowym), do pracy pojedziemy samochodem, kończymy „śmieciowe” studia zaoczne, które nie uczą myślenia, a jedynie zdobywania „papierka”, wybieraliśmy sobie miejsce pracy spośród kilku zakładów, otrzymując do tego kilka benefitów, i statystycznie mamy mniej dzieci w rodzinie niż 20-30 lat temu, a mamy dużo mniej czasu, lub wręcz go nie mamy? Zastanów się nad tym dogłębnie. Odpowiem Ci krótko: bo tak sami chcemy, bo tak jest wygodnie, bo tak czujemy się komfortowo. Każda nietypowa, niezapowiedziana, czy niezaplanowana sytuacja w naszym życiu od razu wyzwala w nas mechaniczną obronę w stylu „nie mam czasu”.

Chcesz, żeby coś się w Tobie zmieniło? Jeśli chcesz odzyskać czas, który tak naprawdę masz, musisz nauczyć się nim odpowiednio zarządzać, oraz dostrzegać małe rzeczy, na które wcześniej nie zwracałeś uwagi z powodu wszędobylskiej „gonitwy”, w którą sam dałeś się „wkręcić”. Kiedy następnym razem najdzie Cię chęć mechanicznego odpowiedzenia komuś klasycznym „nie mam czasu”, spróbuj powiedzieć „to nie jest mój priorytet”. Wtedy zaczniesz się zastanawiać, że wszystko co robisz codziennie i w dalszej perspektywie w życiu, ma swoje priorytety. Nie wszystko ma priorytet „1”. Wypowiadając nowe stwierdzenie „to nie jest mój priorytet”, będziesz mógł się zastanowić nad tym, czego naprawdę potrzebujesz i czy z czegoś można zrezygnować, skoro nie wszystko jest tak samo ważne. Zastanawiaj się nad tym, dlaczego mając w dzisiejszych czasach więcej techniki ułatwiającej życie, niż ktokolwiek inny we wcześniejszych latach, mamy coraz mniej czasu dla siebie? Jak wyjaśnić ten paradoks? Czy czasem w jakimś stopniu technika nam nie wykrada czasu, a my tego nie zauważamy, albo nie chcemy dostrzec? Pomyśl ile godzin spędzasz przy smartfonie na przeglądaniu wiadomości, Facebooka, TikToka, YouTube'a, Netflix'a i innych rzeczy? Ile czasu zabiera ci telewizja, komputer i gadżety? Czy w dzisiejszych czasach, te same gadżety nie powinny ułatwiać nam życia? Tak, ale trzeba korzystać z nich rozsądnie. Myślę że dużym problemem wśród dzisiejszych społeczeństw słynne już „nie mam czasu” nie wynika z jego braku, ale raczej z nieumiejętnego wykorzystywania chwili, momentu, czy dnia. Mało kto chce się zastanawiać na podobnymi rzeczami, a tym bardziej coś zmieniać, bo tak jest po prostu wygodnie i komfortowo. Czy nie lepiej czuje się człowiek, jeśli wie, co będzie jutro po pracy, gdy włączy sobie telewizor i wygodnie usiądzie w fotelu lub na kanapie? Tak jest, ale tylko i wyłącznie w naszym umyśle. Kiedy podliczysz sobie, ile codziennie spędzasz czasu przy ogólnie pojętej elektronice, przeglądając informacje, portale społecznościowe lub filmiki, w bliżej i dalej nieokreślonym celu, zobaczysz tak naprawdę, że posiadasz dużo cennego czasu wolnego! Tyle tylko, że naleciałości nagromadzone przez lata „każą” Ci mechanicznie odpowiadać „nie mam czasu”, bo tak jest najwygodniej. Temat oczywiście jest o wiele szerszy, bo trzeba by było poruszyć mnóstwo innych zagadnień, związanych między innymi z systemem w którym żyjemy na co dzień, ale tymi krótkimi przemyśleniami chcę zwrócić uwagę na sam fakt, żeby zacząć się zastanawiać i myśleć. Co innego, gdy kobieta wraca z pracy, a po niej gotuje obiad i jeszcze odrabia lekcje ze swoim synem lub córką, a co innego, jak młoda, samotna osoba przyjdzie po pracy i jeszcze powie, że jest zmęczona i nie ma na nic czasu. Wówczas łatwo można wychwycić, kto tak naprawdę nie ma czasu, kto mówi prawdę, a kto jest niewolnikiem swojego uśpionego umysłu...

Co jeszcze może pomóc w odzyskiwaniu czasu dla siebie i innych? Docenianie drobnych i małych rzeczy. Jak to zrobić? Postaraj się uwrażliwić samego siebie. Najlepszym „treningiem” będzie twoja codzienność i twoje miejsce zamieszkania. Jeśli czytasz ten krótki artykuł, to zadaj sobie takie pytanie: „ile ciekawych rzeczy jest w mojej okolicy?” oraz „iloma z nich się zainteresowałem?”. Oczywiste jest, że nie wszystko wszystkich musi interesować, dlatego wybierajmy to, co naprawdę lubimy. Jak to działa? Nie trzeba wyjeżdżać gdzieś daleko, żeby zobaczyć coś dobrego, pięknego lub nadzwyczajnego. Raczej będziemy potrzebowali trochę czasu i umiejętności doceniania drobnych i małych rzeczy. Takich rzeczy może być całe mnóstwo, ale chcę ci pokazać na jednym przykładzie, z czego nie zdawałeś sobie sprawy w codziennej gonitwie. Na szczęście nie był mi potrzebny koronawirus i kwarantanna, żeby zacząć dostrzegać proste i małe rzeczy. Od wielu lat w mojej okolicy wyszukuję czegoś pięknego i nadzwyczajnego tam, gdzie większość „goniła” za karierą, pracą, elektroniką, czy byciem „fit”. Jako, że mieszkam w mieście, w bloku, w 2006 roku zadałem sobie ciekawe pytanie: „co mogę zobaczyć ciekawego w najbliższym otoczeniu, np. do 500 m od bloku w którym mieszkam?” W codziennym „kołowrotku” mało kto zastanawia się nad podobnymi rzeczami, bo przecież dana osoba codziennie pokonuje wydeptaną ścieżkę w drodze na autobus do pracy, czy idzie chodnikiem do zaparkowanego samochodu, więc sobie pomyśli: „co może być dobrego lub niezwykłego na drodze, którą pokonuję codziennie”? Szybko padnie odpowiedź: NIC. Jako, że lubię przyrodę, zacząłem fotografować to, co mnie interesuje w najbliższym otoczeniu. Przez kilka lat nazbierałem ciekawą i pokaźną galerię zdjęć pięknych roślin, które uważamy za codzienne, zwykłe i byle jakie. Jednak w rzeczywistości tworzą piękne miejsca, które mamy na wyciągnięcie ręki. Kiedy zaczniesz przyglądać się na nowo otoczeniu, w którym mieszkasz, dostrzeżesz, że jest znacznie piękniejsze niż ci się wydaje. Poprzez podobne obserwacje, nauczysz się dostrzegać proste i małe rzeczy, obok których codziennie przechodziłeś obojętnie. A jeśli nadal wydaje ci się, że twoje miejsce zamieszkania nie może być piękne, przyjrzyj się na przykład na wiosnę wszystkim kwiatom, które spotkasz na swojej drodze z pracy.

Kiedy byłem na wyprawie wysokogórskiej na Alasce, miejscowym ludziom pokazałem właśnie te, na pozór „zwykłe” kwiaty, które na co dzień rosną dookoła bloków, oraz kilka zdjęć najbliższych krajobrazów, które mogę podziwiać na co dzień. Wiesz co odpowiedzieli miejscowi? „Jak wy macie tam pięknie! Tyle kolorowych kwiatów i wszędzie zieleń. Chciałbym kiedyś odwiedzić Polskę”. Później pokazałem im polskie góry od Beskidów po Tatry. Byli wręcz zachwyceni naszymi kolorowymi górami i porami roku, które powodują, że zawsze wyglądają inaczej. Po raz kolejny otrzymałem potwierdzenie, że mieszkamy na naprawdę pięknych ziemiach, ale trzeba umieć dostrzec ich piękno, bo inni się nimi zachwycają, a wielu trzeba by było wywieźć gdzieś w surowy klimat, żeby z powrotem mogli docenić to, co miało na co dzień. I tak jest w wielu dziedzinach życia. Najpierw trzeba coś stracić, żeby móc to docenić. Jeśli posiądziesz zdolność dostrzegania prostych rzeczy, zobaczysz, że o wiele łatwiej będzie ci kontrolować swój czas, bo będziesz potrafić nadawać priorytety swoim sprawom, oraz dostrzeżesz, ile tak naprawdę marnotrawiłeś czasu, między innymi, na ogólnie pojętej elektronice, czy na zwykłym wygodnictwie. Technika jest dobrodziejstwem, ale nie możemy dopuścić, żeby zabierała nam czas. Raczej wykorzystujmy ją do ułatwiania sobie życia, do przyspieszania w załatwianiu różnych spraw lub do szybszego przemieszczania się. Pamiętajmy, że każda techniczna rewolucja miała zawsze ten sam cel: uprościć życie i zaoszczędzić czas, w zamian za ogromne przychody pochodzące ze sprzedaży tych dóbr. Automatyzacja procesów przemysłowych w XX wieku miała spowodować, że mieliśmy pracować coraz mniej, a produkować coraz więcej dóbr. Niestety chciwość człowieka szybko zweryfikowała, że to nie oni są najważniejsi, ale pieniądze, które może zarobić tylko wąska grupa ludzi. Z tego względu trzeźwo analizuję fakty i nie podążam za tłumem. W jakie schematy wpędził nas system, w którym żyjemy na co dzień i jak uśpił naszą zdolność myślenia, opisałem w moim obszernym, ilustrowanym artykule, pt. ‘czy naprawdę jesteś sobą?’. Jeśli chcesz coś wiedzieć więcej na ten temat, gorąco zachęcam cię do szczegółowego zapoznania się z jego treścią. Zobaczysz, ile wykonujesz w swoim życiu czynności, które przytępiają twoją zdolność rozumowania, usypiają myślenie i przez to nie analizujesz wielu faktów, a to powoduje, ze twoje życie staje się uboższe... Dostrzeżesz, jak wielki, a wręcz ogromy wpływ mają na ciebie media społecznościowe, twoje otoczenie, media głównego nurtu, świat handlu, itp. Z drugiej strony wiem, że nawet jeśli przeczyta go wiele osób, to tylko nieliczne wprowadzą jakieś zmiany w swoim życiu, bo tak jest po prostu wygodnie i pozornie bezpiecznie... Dlatego, jeśli nie jesteś osobą przygniecioną nadmiarem domowych obowiązków, zachęcam cię, abyś na początku zaczął od najprostszych rzeczy, jak np. obserwacja swojego otoczenia, żebyś mógł pobudzić swój umysł do myślenia, do analizy faktów i wyrwania się ze schematów...

KWIATY W NAJBLIŻSZYM OTOCZENIU DO 500m OD MOJEGO MIEJSCA ZAMIESZKANIA

 
 
 
 
 


KONWALIOWY LAS 4,3 km OD MOJEGO MIEJSCA ZAMIESZKANIA
 

   

NIEKTÓRE ZDJĘCIA POLSKICH GÓR, KTÓRE POKAZAŁEM MIESZKAŃCOM ALASKI
 
 
 
 
 

 
 
 

 

 
 

 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

www.VD.pl