poniedziałek, 23 marca 2020

Koronawirus - moja analiza twardych faktów...

 

Od początku marca, tematem numer jeden w mediach jest koronawirus. Przypadki zachorowań na COVID-19 rozpatruje się pod różnymi kątami, ponieważ wielu chce wiedzieć, kiedy zaraza może się zakończyć, czy znowu będzie tak, jak kiedyś było, oraz, czy w ogóle jako ludzkość sobie z nią poradzimy? Jako, że lubię trzeźwą analizę, oraz dementowanie fake newsów, które wprowadzają w błąd, postanowiłem, że również wypowiem się na ten temat.

To, kiedy zostanie wynaleziona szczepionka i kiedy zostanie „przygaszona” choroba COVID-19, nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Nie możemy również jasno stwierdzić, skąd wziął się koronawirus SARS-COV-2. Jedni twierdzą, że wziął się z chińskiego laboratorium w Wuhan, inni, że jest to spisek rządów w celu redukcji populacji na naszej planecie lub spisek chińskiej władzy, a jeszcze inni uważają, że wziął się od zwierząt. Jako, że rządy wiele ukrywają, nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jak było naprawdę. Są jednak rzeczy, które można przeanalizować i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Co mam na myśli? Nie możemy stwierdzić, jak będzie wyglądała ogólnoświatowa gospodarka i kiedy wszystko wróci do normy. Można jednak przewidzieć ogólne konsekwencje ekonomiczne epidemii, które będą miały ogromny wpływ na nasze dalsze życie. Zanim jednak omówię, co myślę na ten temat, musimy zrozumieć, jak działa ogólnoświatowy system finansowy, którego jesteśmy częścią. Dlaczego tak? Ponieważ świat jest oparty na pieniądzach i chciwości...



JAK DZIAŁA SYSTEM FINANSOWY?
Wielu ludzi nie zastanawia się w ogóle, jak działa ten system. Raczej patrzą na sprawę tak: „trzeba pracować, żeby mieć pieniądze. Mam pieniądze, to mam na życie i przyjemności”. Taka wiedza najwidoczniej większości wystarcza. Ekonomiści często próbują nam wyjaśnić wiele zagadnień, trudnym i niezrozumiałym językiem. Z tego względu zdecydowana większość nie chce zagłębiać się w „zbyt skomplikowany” temat. Dzisiejsze społeczeństwa działają schematycznie i coraz mniej analizują. Raczej stają się „popychadłami” w rękach rządzących.

Zastanów się: prezesi największych banków otrzymują coraz większe pensje i premie, rządzący zarabiają coraz więcej, a zwykli obywatele tracą pieniądze. Mają też coraz większe długi. Skąd to się bierze? W obecnym systemie bogactwo, pieniądze i zasoby są kontrolowane przez banki centralne, które zajmują się ponowną dystrybucją środków, pochodzących od obywateli państw w stronę ich rządów i dużych banków. W roku 1971 rządy zerwały ze standardem złota. Wszystkie waluty stały się walutami fiducjarnymi, to znaczy, że są oparte tylko i wyłącznie na zaufaniu do ich emitera. Przynajmniej 90% nie ma pokrycia w niczym. Są tylko umownym „papierkiem”, za które możemy nabywać towary oraz zawierać transakcje.

Dla nas wniosek będzie następujący: bank centralny w porozumieniu z rządem i dużymi bankami komercyjnymi mają pełny monopol nad systemem finansowym. Tak naprawdę ogromne sumy pieniędzy nie istnieją – istnieją tylko w systemach komputerowych jako ciąg cyfr i zer. Rządy nakazały obywatelom swoich państw używanie waluty, która jest zalegalizowana w danym kraju. Dzisiejszy system finansowy tak naprawdę opiera się na długach i wzajemnym zaufaniu. Teraz już wiesz, dlaczego ludziom coraz trudniej jest żyć z roku na rok?

Jeśli nadal potrzebujesz więcej informacji, przyjrzyjmy się od środka systemowi, który w dłuższej perspektywie czasu musi prowadzić do jego głośnego upadku.



SYSTEM FINANSOWY NIEUSTANNIE MUSI PRODUKOWAĆ DŁUGI!
Większość ekonomistów boi się, że straci wpływy i kontrolę nad ponowną dystrybucją bogactwa. Z tego względu, większość działania systemu finansowego jest zupełnie nieznana ludziom, podobnie, jak sposób funkcjonowania Kościoła i jego instytucji. Większość pojęć zamyka się w niezrozumiałych „dogmatach”, które do niczego nie prowadzą, dlatego zawsze zachęcam do twardej i rzeczowej analizy faktów. Przyjrzyjmy się rządom różnych państw. Kiedy partie polityczne zabiegają o elekcję na urząd, obiecują gruszki na wierzbie swoim wyborcom.

Wszyscy wiemy, że do pełnienia obietnic, potrzebują ogromnej góry pieniędzy, których zawsze brakuje. Zauważ, że rządy zawsze wydają więcej pieniędzy niż państwo zarabia. Tak powstaje deficyt budżetowy. Każdy kraj potrzebuje dofinansowania. Jak ma zdobyć na to środki, których przecież nie ma? Rząd za pośrednictwem ministerstwa skarbu wytwarza obligacje, które są jedynie „kolorowym papierkiem”, mówiącym ile jest winny organizacji, z której pożyczył środki plus odsetki. Co dzieje się dalej? Skarb państwa wystawia obligacje na sprzedaż, a kupcami będą duże banki komercyjne. Dzisiaj panuje otwarty rynek, dlatego instytucja nazywana bankiem centralnym, skupuje te obligacje, wypisując czek. Wypisany przez bank centralny czek jest dokumentem-papierkiem bez żadnego pokrycia.

I tutaj UWAGA! Jeśli chcesz wypisać czek, to musisz mieć na koncie środki, aby tego dokonać. Jeśli bank centralny chce wypisać czek, to go wypisuje, ale beż żadnego pokrycia!

Tworzy kolejne „zera” na koncie, które fizycznie nie istnieją. Występują one tylko na kontach w komputerze. W ten sposób powstała oszukańcza machina. Państwo wydaje obligacje. Obiecuje spłatę z odsetkami. Banki „to” kupują i sprzedają bankowi centralnemu w zamian za czek, tworząc pieniądze z niczego. Jeśli nadal trudno ci uwierzyć lub zrozumieć, co to oznacza, to określmy ten sam mechanizm innymi słowami. Rząd poprzez uzyskane w powyżej omówiony sposób pieniądze wydaje na sprawy publiczne, programy socjalne, wojsko, szpitale, system szkolnictwa i rolnictwa, straż pożarną, itp. Nawet jeśli państwo spłaci pożyczoną sumę, to ciągle pozostaną odsetki. I tu zachodzi pytanie: skąd rząd ma wziąć pieniądze na spłatę odsetek, skoro na samym początku „wytworzono” ograniczoną sumę pieniędzy? Znowu musi je sztucznie „wyprodukować”. Z tego względu państwo ponownie musi je pożyczać, co generuje coraz większy dług.

Widzisz jak to działa?
Raz zaciągnięte, nieistniejące środki są już nie do spłacenia. Nigdy! Nie pozwala na to po prostu „zwykła” matematyka na poziomie piątej klasy szkoły podstawowej, a konkretnie dział zwany procentami. Waluta bez wartości działa tylko i wyłącznie na zasadzie zaufania. Powstałe długi są nie do spłacenia. Zastanów się: wszystkie państwa są zadłużone, a każdy rząd je pożycza. Skąd je pożyczają, skoro wszyscy mają długi? To gdzie jest ten, kto ma nadmiar pieniędzy, skoro wszystkim rządom są pożyczane pieniądze? Banki centralne sztucznie dopisują zera do sum na komputerowych kontach. Fizycznie tych pieniędzy nie ma, dlatego muszą być nieustannie generowane kolejne długi. A słyszałeś kiedyś termin „frakcyjna rezerwa bankowa”? To jeszcze większy „cud” w systemie finansowym.



Sztucznie wytworzone pieniądze przez banki centralne, które nigdzie fizycznie nie istnieją, w pewnej części trafiają w ręce obywateli. Weźmy pod uwagę np. firmy budowlane, które rozbudowują sieć dróg, szpitali, itp. Otwierając konto bankowe tak naprawdę nie wyłożyły swoich pieniędzy! Budują za pożyczone kwoty! Każdy bank musi zatrzymać wyznaczony procent, ustalony przez bank centralny od całego depozytu, jaki założył klient (depozyt to kwota, którą wpłacamy na konto). Od 31 grudnia 2010 stopa rezerwy obowiązkowej wynosi w Polsce 3,5 %, o czym przeczytamy na oficjalnej stronie Narodowego Banku Polskiego.

Przeanalizujmy ten „cud” na bardziej przyziemnym przykładzie.
Umówiony procent oznacza, że bank musi zatrzymać 3,5% ze zdeponowanych przez nas środków. Jeśli wpłacasz na swoje konto 1000 zł, bank pozostawia 35 zł w depozycie, resztę pożycza innym klientom. Jeśli chciałbyś wypłacić pieniądze z innego konta, co dzieje się z Twoimi pozostałymi 965 zł? W systemie bankowości internetowej nadal widzisz swoją sumę 1000 zł, ale 90% TWOJEJ kwoty jest przeznaczonych na kredyt dla innego klienta. Bank po prostu wytwarza „systemowo” nowe pieniądze, z wpłaconego przez ciebie 1000 zł. Tak naprawdę powstaje 1965 zł. 1000 zł masz ciągle na koncie, a sztucznie powstałe 965 zł bank pożycza innym ludziom w postaci kredytu.

W dzisiejszych czasach zdecydowana większość ludzi żyje na kredyt, ponieważ w naszej cywilizacji nastawionej na konsumpcję, ciągle mamy coraz większe potrzeby. To dlatego banki z miłą chęcią reklamują i udzielają kredyty, ponieważ w ten sposób powstają nowe pieniądze. Najlepszym „cudem” dla banków jest karta kredytowa, która nie służy nam, ale bez ukrywania niczego, bezpośrednio „produkuje” nowe pieniądze poprzez każdą płatność. Tych pieniędzy fizycznie nie ma. Jakaś miła blondynka w banku wpisuje cyfrę i zera na komputerze przypisane do twojej karty kredytowej, a my później musimy oddać sumy, które nigdy nie były wypracowane, ani nie miały w niczym pokrycia. Zostały wpisane z sufitu na kartę, a teraz my musimy to oddać… Idźmy dalej: ktoś z naszej sumy 1000 zł otrzymał w kredycie nasze 965 zł. Poszedł do sklepu i zapłacił kartą za np. profesjonalny śpiwór wyprawowy 965 zł.  Właściciel sklepu ze sprzętem turystycznym właśnie zarobił, ale zakłada depozyt w banku (bo tam wpłynęła suma klienta, który zapłacił za śpiwór) i znowu 90% ze stanu jego konta jest pożyczana innym.



Teraz widzisz wielkie oszustwo? W ten sposób można tworzyć nieskończoną ilość wirtualnych pieniędzy, które nigdy nie będą fizycznie istnieć, a jedynie w postaci dodatkowych zer na komputerowych kontach. Zastanów się: ile codziennie powstaje nowych depozytów? Możesz sobie powiedzieć: ja często nie wpłacam pieniędzy na konto, tylko je ciągle wypłacam i ciągle mi brakuje.

Może masz rację, ale pracodawca przelewa Ci określoną sumę pieniędzy (powstaje depozyt), czy płacisz w sklepach gotówką lub kartą (sprzedawca deponuje pieniądze na swoim koncie). Pomyśl, ilu nowych ludzi podpisuje kolejne umowy kredytowe?

Każda taka operacja generuje nieistniejące fizycznie pieniądze. Możesz znowu pomyśleć: to chyba dobrze, bo pieniędzy jest coraz więcej, więc i kraj się bogaci. Tak jednak nigdy nie będzie, ponieważ im więcej bank centralny i inne komercyjne wypuszczą pieniędzy do gospodarki, tym bardziej one stracą na wartości. Jedynie urosną ceny, co znamy pod pojęciem inflacji.

Tak naprawdę nasz system finansowy tworzy wydrukowane banknoty i sztuczne sumy widoczne na ekranach monitorów komputerowych. Dlaczego więc „puste”, nieistniejące pieniądze mają jakąkolwiek wartość? Ponieważ pracujemy, żeby otrzymać „cyferki” na internetowym koncie lub „umówione papierki”, za które później możemy coś kupić. Bogactwem nie są pieniądze, ale praca jaką codziennie wkładamy w naszych zakładach, oraz fakt, że sprzedajemy ją dla tych środków płatniczych.

Owe środki stały się czymś, co reprezentują wagę naszej pracy. Wszyscy niejako musimy ufać zepsutemu do cna systemowi, ponieważ, nie ma niczego w zamian… Nie możemy go nie akceptować, ponieważ codziennie musimy nabywać towary i usługi, żeby żyć. Dodatkowo musimy płacić podatki. Myślimy, że poprzez przekazanie ich za pomocą urzędu skarbowego środki trafią na infrastrukturę publiczną i wszystko, co niezbędne z funkcjonowaniem państwa. Urząd skarbowy przekazuje je dalej – do Skarbu Państwa, który spłaca nimi odsetki z obligacji, pochodzące z banku centralnego.

Dostrzegasz, gdzie „poszły” twoje ciężko zarobione pieniądze? Do kieszeni bankierów i rządu.

JAK KRAŚĆ, TO NA POTĘGĘ!
Czy można kraść legalnie? TAK!!! Długi są generowane codziennie i w coraz większych ilościach. Dodatkowo długi ciążą na obligacjach, frakcyjnej rezerwie bankowej i na każdej jednostce walutowej. Jak więc dług publiczny ma maleć? Teraz już wiesz, dlaczego dług publiczny nigdy nie zniknie? Nie da się go powstrzymać, ponieważ rząd stale musi pożyczać, żeby spłacić zaciągnięte „wirtualne” pieniądze. Z tego powodu dług zawsze będzie większy niż ilość waluty krążącej w obiegu. Pamiętasz, jak na początku wspomniałem, że nasz obecny system finansowy kiedyś musi upaść? Nie da się w nieskończoność spłacać, czegoś, co nigdy nie istniało, popadając w coraz większe długi.

A co się stanie, gdy rząd przestanie pożyczać, żeby spłacić deficyt budżetowy? Co będzie, jeśli obywatele przestaną pożyczać pieniądze?

Wystarczy przerwać ten zepsuty łańcuch w jednym miejscu, żeby wszystko się posypało. Cały system runie z wielkim hukiem pod ciężarem długu. Jeśli na przykład czytujesz poważne artykuły biznesowe, np. pochodzące z serwisu Biznes Insider, to zauważysz, że rządy nieustannie podwyższają limit długu oraz likwidują progi ostrożnościowe (bezpieczniki). Wszyscy wiedzą, że widmo upadku jest blisko, ale sztucznie oddalają jego widmo poprzez pozostawianie „zgniłego jaja” następnym po nich rządzących.

Skoro ktoś wymyślił, tak zdeprawowany system, to ktoś musi na tym czerpać ogromne korzyści. Największymi beneficjentami będą zatem banki i rząd, które pierwsze mają prawo do korzystania ze „sztucznie” powstałych pieniędzy. Następne w kolejce są korporacje oraz instytucje, które dostają je najwcześniej. Mogą wydawać „sztuczną” walutę, zanim ceny towarów, które chcą kupić, wzrosną ze względu na ilość nowego pieniądza w obiegu.

Nasza siła nabywcza cały czas jest niejako przerzucana według schematu: ja -> korporacje -> banki komercyjne -> rząd -> banki centralne. Legalna kradzież odbywa się każdego dnia pod przykrywką trudnych słów, które zwykli obywatele nie są w stanie zrozumieć. A co dzieje się dalej?

Większość banków centralnych na świecie z amerykańską Rezerwą Federalną na świecie, to prywatne instytucje, które w jakiś sposób powiązane są z państwem. Posiadają nawet swoich akcjonariuszy.

Właściciele rezerwy federalnej dostają 6% rocznej dywidendy, co jest zapisane w umowach i innych dokumentach. Narodowy Bank Polski ma duże powiązania z państwem, głównie ze względów historycznych, ale działa w systemie bankowym, a nie politycznym. Wszystkie banki centralne w dużej mierze śledzą wytyczne FED-u (System Rezerwy Federalnej – bank Stanów Zjednoczonych) i przystosować swoje działania „pod” niego, ponieważ obecny, zepsuty system finansowy opiera się na amerykańskim dolarze. Jak dobrze wiemy, do dziś, dolar stanowi główną walutę rezerwową i rozliczeniową świata. Wcześniej Rezerwa Federalna należała do najbogatszych tego świata, którzy ją założyli.

Dzisiaj nawet trudno określić, kto jest jej właścicielem, ponieważ w ciągu dziesiątków lat następowały połączenia banków oraz ich wykupywanie. Jakie to ma dla nas znaczenie? Znany ekonomista J.M. Keynes powiedział: „tymi środkami rząd może sekretnie i nie do zaobserwowania, skonfiskować bogactwo obywateli, i żaden na milion nie wykryje tego oszustwa.”



Jaka jest największa wada obecnego systemu rzeczy? Nieustannie musimy wytwarzać coraz więcej i sprzedawać coraz więcej, żeby utrzymać nasz poziom rozwoju. To oznacza, że z każdym rokiem musimy w coraz szybszym tempie niszczyć naszą Ziemię, żeby… „słupki się zgadzały”… Nie zdziw się, jeśli coraz częściej będziesz słyszeć, a później odczuwać skutki kolejnych kryzysów finansowych… Gdzieś musi następować „reset”... Zaufanie jest głównym fundamentem obecnego systemu, a jednak świadomi ludzie wiedzą, że tak naprawdę legalnie są okradani…



Kiedyś krajowe władze były odpowiedzialne za swoje czyny. Albo traciły swoje tytuły, statusy, a nawet życie. Podobnie, podejmując jakieś ważne decyzje polityczne, czy finansowe, odpowiadali za ich konsekwencje. A jak jest dzisiaj? W aktualnych czasach rządy nie poczuwają się do odpowiedzialności. Największy jednak absurd jest taki, że rządy wychodzą ze wszystkiego bezkarnie i dodatkowo na tym zyskują. Przyjrzyj się najwyżej postawionym ludziom, co się z nimi dzieje, jeśli nie dopiszą. Nie zostaną wybrani, zgarną wielkie odprawy, a później nadal będą się bogacić, jako profesjonalni doradcy, czy autorzy książek. Mogą też zakładać swoje organizacje, działające na rzecz jakiejś idei, mającej przynosić „kokosowe” dochody. Nie boję się stwierdzić, że w większości przypadków, zabieganie o miejsca w rządze jest podyktowane chciwością. Wszystko ma swoją określoną cenę i korzyści… Zauważ, że korporacje i firmy, jeśli nie wypalą z inwestycją, muszą upaść, a rząd i banki centralne nie ponoszą za swoje błędy żadnych konsekwencji. Teraz już widzisz, dlaczego tam pompowane są najgrubsze miliardy złotych, dolarów, czy euro?...

KORONAWIRUS I JEGO KONSEKWENCJE
Rozumiejąc jak działa zepsuty system finansowy zestawmy zdobytą wiedzę z aktualnymi wydarzeniami – koronawirusem. Jakie możemy ponieść konsekwencje przeciągającej się pandemii (została ogłoszona 12 marca 2020 roku przez WHO – Światową Organizację Zdrowia)? Wszystkie państwa są zadłużone, a dług publiczny będzie stale wzrastał. Wiele państw zdecydowało się na tak zwane pakiety pomocowe dla przedsiębiorców. Polska przeznaczyła na ten cel 212 mld zł, Niemcy 822 mln EUR, a Stany zjednoczone – nawet dwa biliony USD. Zastanowiłeś się nad tym, skąd rządy nagle, w ciągu jednego dnia „wytrzasnęły” niewyobrażalnie wielkie pieniądze? Polacy mogli wyłożyć na stół „tylko” 66 mld zł, a nagle mamy 212 mld zł. Omawiane sumy były omówione w głównych wydaniach programów informacyjnych. Jak pamiętasz, wspominałem co nieco o roli banków centralnych, które rzekomo działają na naszą korzyść. Pozornie tak, ale praktycznie nie. Wielu rządom zostaną pożyczone pieniądze, które fizycznie nigdy nie istniały. Miłe panie siedzące przy ekranach komputerów w bankach centralnych, dopisały kolejne zera w systemach komputerowych, powołując do życia kolejne, ogromne długi. Ponownie zostały wygenerowane wielkie pieniądze, z których skorzystają tylko najwyżej postawieni ludzie, a obywatele tych krajów będą cierpieć bardzo długo. Nawet, jeśli epidemia szybko wygaśnie, pozostaną szybko powiększone i tak już ogromne długi. Rządy będą musiały zaciągać kolejne długi, żeby spłacać gigantyczne zobowiązania [czytaj: będą musiały spłacać ogromne sumy, które miłe panie wstukały do systemu komputerowego, a fizycznie nigdy nie istniały i nie były nigdy wypracowane]. Pożyczą coś, czego nigdy nie było, coś, co wykracza poza poziom aktualnej sumy pieniędzy krążącej w obiegu. Jak można spłacić coś, co nigdy nie istniało? Spłacenie tak wielkiej, jednorazowej pożyczki będzie trwało dziesięciolecia, a bieżące wydatki również będą się nawarstwiać (szpitale, remonty dróg, system szkolnictwa, urzędy, itp.). Co to dla nas oznacza? Możni tego świata będą musieli jeszcze bardziej nastawić się na coraz większe tempo wzrostu [czytaj: jeszcze większe wydobycie cennych surowców i szybsze dewastowanie naszej planety]. To pogłębi kolejne kryzysy. Nie zdziw się, jeśli w kolejnych latach będziesz odczuwać skutki coraz częstszych kryzysów gospodarczych i finansowych. Obecny system musi upaść, ponieważ nie pozwala na niego zdrowa matematyka, ani żadne prawa ekonomii.

Słyszałeś coś o prośbach rządów Hiszpanii i Włoch o nowy plan Marshalla? Jeśli nic ci to nie mówi, to przypomnę z lekcji historii, że plan Marshalla został uchwalony 5 czerwca 1947 roku, i jego celem była pomoc zrujnowanym krajom Europy po II Wojnie Światowej. Realizacja planu trwała 4 lata, licząc od kwietnia 1948 roku. Pieniądze wyłożył rząd Stanów Zjednoczonych, a dokładnie 12,731 mld USD. Teraz pomyśl... Ponownie jest potrzebne coś na wzór planu Marshalla, tyle, że nie było żadnych zniszczeń, ani wojny, a straty są wielokrotnie większe. Kto ma wyłożyć niewyobrażalnie większe pieniądze, skoro gospodarki wszystkich państw świata znacznie spowolniły lub nawet w kilku przypadkach praktycznie stanęły? Same stany Zjednoczone zaciągnęły 2 biliony USD kredytu z pieniędzy, które nigdy nie istniały... Teraz widzisz różnice? Cały świat ma ten sam problem - wszystkie gospodarki praktycznie "leżą" i nie ma ani jednego państwa, które mogłoby coś "wyłożyć". Z tego względu uważam, że nadchodzący kryzys będzie o wiele potężniejszy niż ten po II Wojnie Światowej, a nawet znacznie większy niż krach będący efektem czarnego czwartku, 24 października 1929 r., który przyczynił się do największego kryzysu stulecia. Trwał on aż 4 lata (1929-33). Moim zdaniem obecny system finansowy musi całkowicie się załamać lub nawet upaść. Jeśli miałby przetrwać w jakiejś formie, to bezwzględnie musiałyby być usunięte fizyczne pieniądze i całkowicie zastąpione wirtualną walutą. Tylko wtedy można by było przeprowadzać jeszcze większą i jeszcze mniej kontrolowaną akcję dopisywania kolejnych "zer" do kont, których nigdy nie da się odpracować... Niestety z tym procesem wiąże się jeszcze większe zniewolenie i jeszcze większa inwigilacja obywateli wszystkich krajów...

Jeśli nadal nie wierzysz, że rządy proszą o coś na wzór planu Marshalla, to zobacz: Rząd Włoch policzył, że tylko po marcowej epidemii koronawirusa będzie potrzebować… 1,5 biliona EUR na odbudowę swojego kraju!!!

To państwo praktycznie nie istnieje! Można przyrównać je pod względem ekonomicznym do Polski, czy Niemiec po II Wojnie Światowej. Czy da się odbudować tak duży kraj w rok?

A skąd wziąć 1.500.000.000.000 EUR? Powstał nawet plan, żeby cała Unia Europejska zrzuciła się na Włochy. Co to oznacza? Trzeba zaciągnąć nowe długi w bankach centralnych! A czy tylko Włochy mają ten problem? Nie! Francja, Belgia, Holandia, Hiszpania, Niemcy, czy Wielka Brytania idą tą samą drogą! Wystarczy pomyśleć, że rząd Włoch pożyczył nieistniejące wcześniej 4,3 mld EUR na podstawowe potrzeby obywateli swojego kraju na dni 30 marca - 5 kwietnia... A gdzie reszta?... Fizycznie, ani matematycznie, nie ma żadnej możliwości, żeby oddać tak wielkie kwoty z odsetkami, choćby wszystkie kraje pracowały tak, jak w roku 2019, przez 50 lat... Gdzieś musi nastąpić wielkie załamanie...

Teraz potrafisz powiązać aktualne fakty?
Już Ci odpowiadam: nasz system finansowy musi przejść jakiś ogromny, wielki krach, reset, czy wielkie boom, bo epidemia ogarnęła cały świat i nie są wypracowywane kolejne pieniądze (są, ale w znacznie mniejszej mierze), a żeby go utrzymać w formie „legalnej kradzieży” poprzez spłacanie długu długiem, gospodarki całego świata muszą ciągle wzrastać, a teraz praktycznie cały świat stoi.

Potężne długi będzie trzeba spłacać, ale za co, skoro gospodarki w dużej mierze stanęły? Po epidemii nie da się w rok przywrócić gospodarek do pełnej wydajności, ponieważ wiele firm upadnie z wielkim hukiem. Branża turystyczna praktycznie wymarła.

CZEGO MOŻEMY SIĘ SPODZIEWAĆ?
Uważam, że jeśli pandemia potrwa kilka miesięcy, to gospodarki państw powoli (latami) będą powstawać z największego kryzysu, ale sam system finansowy musi przejść jakiś ciężki „reset”, albo wielkie „boom”, ponieważ w obecnej formie, w jakiej istnieje, nie może dalej istnieć… Nie pozwala na to czysta matematyka… Musi nastąpić jakiś ciężki kryzys, którego celem będzie „zresetowanie” ogromnej wyrwy, jaką spowoduje nagłe dopisanie zbyt dużej liczby zer do cyfr na ekranach komputerów, które będzie trzeba później oddać bankom centralnym… Moim zdaniem nastąpi największy kryzys, jakiego jeszcze nigdy nie było. Wiemy przecież, że wspomniane, ogromne sumy nie mają w niczym pokrycia, nigdy nie istniały fizycznie, ani nigdy nie zostały wypracowane, a „ktoś” będzie żądał ich zwrotu… Chciwość zabije zdrowy rozsądek, co pokazały wydarzenia przyczyniające się do powstania wszystkich, 7-miu największych kryzysów finansowych z lat 1919 – 2019… Jeśli natomiast pandemia miałaby trwać więcej niż 6 miesięcy, to powiedzmy sobie szczerze - żadna gospodarka ani żaden system finansowy nie będzie tego w stanie wytrzymać, skoro praktycznie cały świat się zatrzymał zaledwie po dwóch tygodniach od oficjalnego ogłoszenia pandemii (11 marca 2020). W takim wypadku załamie się totalnie wszystko i świat, który znamy. Zdesperowani ludzie pozostali bez środków do życia z powodu wcześniejszej utraty pracy będą musieli wyjść na ulice w akcie desperacji i rozpocząć ciężkie protesty i walki o... zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb... Podobna rzecz miała miejsce w 2010 roku po silnym trzęsieniu ziemi na Haiti, gdzie z powodu braku rządu i jakiegokolwiek porządku publicznego, w ludziach odezwał się "zwierzęcy instynkt". Każda pomoc humanitarna nadchodząca z innych krajów była rozrywana na strzępy, ponieważ obywatele tego kraju rzucali się jak zwierzęta na jakikolwiek "kawałek" jedzenia, tratując i zabijając przy tym innych. Liczył się tylko najsilniejszy... Do dzisiaj około 80% społeczeństwa Haiti żyje w nędzy, znacznie poniżej wyznaczonego progu ubóstwa.



Nie jestem fanem teorii spiskowych, przepowiedni, ani nie lubię straszyć ludzi, czy siać panikę, Lubię za to analizować twarde fakty, które wynikają z nauki, z liczb i statystyk oraz z historii. Stąd uważam, że musiałoby upłynąć wiele lat, zanim znowu poczujemy taką samą jakość życia, jaką mieliśmy jeszcze kilka miesięcy temu, ponieważ wszystko będzie rozbijać się o pieniądze…

Wiele firm upadnie w trakcie trwania pandemii i wiele z nich nie powstanie po jej przeminięciu. Wszystkiego będzie mniej, jak również miejsc pracy… Rynek pracownika z powrotem szybko zamienił się na rynek pracodawcy i każdy z nas odczuje skutki bardzo ciężkiego kryzysu gospodarczego i finansowego, który tak naprawdę dopiero nadchodzi… Jeśli ma być lepiej, to obecny system finansowy, oparty na niepohamowanej chciwości, musi być całkowicie zlikwidowany... Uważam, że to niemożliwe, ponieważ my, jako "zwykli" ludzie, nie mamy żadnego wpływu na decyzje możnych tego świata. Pieniądze będą dla nich ciągle najważniejsze...

3 komentarze: