Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bystra zimą. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bystra zimą. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 marca 2016

Bystra, Błyszcz zimą

 

- Ma być piękna pogoda - usłyszałem od Daniela takie słowa.

- Może uda się gdzieś w Tatry pojechać - odpowiedziałem.

- Ciekawe czy będzie morze chmur

- zobaczę - jest jakaś szansa...

Taki dialog wywiązał się pomiędzy nami, gdy zauważyliśmy poprawę pogody, a co za tym idzie - możliwość wyjazdu w góry. Szybko wybraliśmy za nasz cel Bystrą, bo już tyle razy próbowaliśmy dojść tam zimą, ale zawsze albo warunki nie pozwalały, albo dzień był za krótki... Teraz postanowiliśmy, że pójdziemy na Bystrą standardowym szlakiem przez Iwaniacką Przełęcz jeszcze w nocy, żeby dać sobie mnóstwo czasu w ciągu dnia na długą wędrówkę granią Ornaków. Daniel dodatkowo chciał sprawdzić swoją wytrzymałość, zasypiając w namiocie podczas mroźnych nocy, ponieważ za 4 miesiące miałem w planach wyjazd do Gruzji na Kazbek i do Rosji na Elbrus. Daniel cały czas rozważał tę opcję, by dołączyć do ekipy. Nie było lepszej możliwości niż ta, by spróbować noclegu w zimowych Tatrach. Rozpoczęliśmy standardowo o 3.00 w nocy od Doliny Kościeliskiej. Wędrówka doliną nieco nam się dłużyła, ponieważ w nocy niewiele widzieliśmy. Zależało nam na jak najszybszym dotarciu w wyższe partie gór, żeby przejść do części właściwej całego wyjazdu. W Dolinie Kościeliskiej minęliśmy kilka charakterystycznych punktów, które zawsze u mnie przywołują dobre wspomnienia. Kiedy dotarliśmy do schroniska na Hali Ornak usiedliśmy tylko na chwilę na ławkach. Spostrzegliśmy, że w pobliżu nas siedzi kot w paski w odcieniach szarości. Pogłaskaliśmy go nawet, a on położył się obok nas. My jednak za kilka chwil musieliśmy ruszać dalej, żeby zdążyć w rozsądnym czasie na Bystrą. Wybierając żółty szlak, dalej "pociągnęliśmy" na Iwaniacką Przełęcz. Z naukowej prognozy pogody wiedziałem, że zobaczymy morze chmur. Nocne podejście na przełęcz upływało szybko, ale nie widziałem żadnej oznaki tworzenia się tak wyczekiwanego morza chmur. Narzuciliśmy szybkie tempo, dlatego stromizna w lesie minęła nam aż za szybko. Cieszyłem się, bo przyznając szczerze - nie lubię odcinka na Iwaniacką Przełęcz. Tam się nic nie dzieje. Na przełęczy zatrzymaliśmy się tylko, żeby coś zjeść i się napić, po czym ruszyliśmy dość szybkim krokiem na pierwszy z Ornaków - Suchy Ornaczański Wierch 1832 m n.p.m. Dopiero po przejściu przerzedzającego się lasu ponad przełęczą stanęliśmy przed wielką górą. Tak ją nazywam, ponieważ po wyjściu z lasu przed nami widać tylko ogromny i bardzo nachylony stok, który ciągnie się bez końca. Do pokonania jest około 400 m przewyższenia. W warunkach zimowych takie podejście może dodatkowo zmęczyć.
www.VD.pl