Pokazywanie postów oznaczonych etykietą park narodowy badlands. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą park narodowy badlands. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 marca 2016

The Badlands of South Dakota (USA), cz. 3 - 6.10.2008



Dnia trzeciego powróciliśmy do Badlands, ponieważ z mapy wynikało, że wczoraj nie zdążyliśmy już przejść krótkiego odcinka Door Trail i choć części dziesięciomilowego Castle Trail. Pustynne widoki i piaskowce, z których zbudowane były góry bardzo przypadły nam do gustu. Mieliśmy tu jedynie w planach spędzenie godziny lub maksymalnie półtora, ponieważ dnia następnego mieliśmy przyjść do pracy, a jeszcze trzeba było wliczyć 12 godzin powrotu samochodem. Do parku narodowego wjeżdżaliśmy tym razem od drugiej strony - od strony Door Trail czy też Exit 131. Poranek w Badlands był przepiękny. Prawie bezchmurne niebo i poranne Słońce nadawało tym górom niepowtarzalnego uroku. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy od Door Trail - krótkiego szlaku, którego zachodzące słońce nie pozwoliło nam poznać wczoraj. Oświetlone szczyty odległych gór zachęcały nas do wędrówki. Będąc na miejscu, poszukaliśmy miejsca, gdzie rozpoczyna się ten szlak. Znaleźliśmy go szybko, bo w całości prowadził niskim chodnikiem zbudowanym z plastikowych listew imitujących drewno. Poszliśmy do jego końca. Szlak kończył się widokową platformą i informacją o możliwych wężach w tej okolicy. Zeszliśmy ze szlaku na ścieżki wydeptane w kierunku Window Trail. Widok z platformy jak i terenów poza nią, ukazywał wielkość tych gór. Dosłownie w każdym kierunku setki szczytów poprzecinanych czerwonymi pasami, tak samo jak pasy składające się z minerałów w mice, zajmowały rozległe przestrzenie. Ten widok przypominał morze szczytów, które nie miało końca. Jedynie za naszymi plecami widzieliśmy dwie góry wyróżniające się swoją wysokością od pozostałych. Właśnie tutaj, poza szlakiem wpadliśmy na pomysł zrobienia niecodziennych zdjęć. Mieliśmy wykonywać skoki z małej półki skalnej tak, aby "trafić" w przełęcz pomiędzy dwoma największymi górami, które znajdowały się za naszymi plecami. Mówiąc "trafić" mam na myśli wizualne uchwycenie naszych sylwetek na tle nieba pomiędzy tymi górami. Zdjęcia wyszły naprawdę efektownie, co ucieszyło nas, bo wyglądaliśmy jak gdyby pomiędzy obiema górami, w połowie ich wysokości, była rozpięta szklana półka - a my na niej.

www.VD.pl