Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przełęcz pod chłopkiem relacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przełęcz pod chłopkiem relacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 marca 2016

Mięguszowicka Przełęcz pod Chłopkiem, czyli "Szafnymy to"

 

Spotkaliśmy się o 00.27 w sobotę 21 sierpnia 2010. Ciągle myślałem, że pojedzie tylko Daniel i Wioleta – no może Dominik. Ku mojemu zdziwieniu przywitała mnie Basia i jej mąż – Tomek. Po krótkim przywitaniu podjechaliśmy pod blok Ilony, skąd Tomek miał jechać cały czas za Danielem. Na początku podróży czułem się nieco zmęczony, ponieważ bezpośrednio po pracy postanowiłem dołączyć do grupy. Za Tychami zmęczenie przestawało dokuczać, bo rozpocząłem rozmowę z Danielem i Wioletą. Zapobiegało to również ewentualnemu zasypianiu kierowcy, którym był Daniel. W okolicach Świnnej Poręby wszyscy zaczęli obserwować gwieździste niebo zza szyb samochodowych. Nie było to zwykłe gwieździste niebo, ponieważ znajdowaliśmy się w terenie górskim, dzięki czemu widzieliśmy ich o wiele więcej niż na nizinach. Jeszcze przed Nowym Targiem, w Rdzawce zauważyliśmy, że kierowca samochodu o rejestracji WB 89734 jeździ co najmniej dziwnie, co chwile hamując i zmieniając pas, jak gdyby tracił nad nim panowanie. Daniel zaproponował aby zadzwonić na Policję, jednak Wioleta powiedziała, że nie będzie mówić przez telefon. Po chwili Daniel zadzwonił i opisał całe zdarzenie na drodze. Byliśmy zdziwieni jak szybko komisariat policji w Rabce Zdrój przekazał informacje komisariatowi w Nowym Targu, bo już za chwilę dojeżdżaliśmy do podstawionego radiowozu, gdzie policjanci czekali na przejazd srebrnego samochodu podobnego do jeepa. Jechaliśmy cały czas za dziwnie prowadzącym kierowcą, jednak ten skręcił na pobliską stację Statoil znajdującej się po lewej stronie. Daniel zatrzymał się za radiowozem, który był już podstawiony i opisał funkcjonariuszowi gdzie aktualnie znajduje się poszukiwany kierowca. Po chwili udaliśmy się w dalszą drogę mijając jeszcze Poronin i Bukowinę Tatrzańską. Niesamowity spokój w drodze do Palenicy Białczańskiej i brak jakiegokolwiek oświetlenia z zewnątrz pozwalał nam podziwiać bardzo gęsto ugwieżdżone niebo. Jaki naprawdę był to widok mogliśmy przekonać się dopiero parkując samochody na parkingu w Palenicy Białczańskiej. Zgasiliśmy wszystkie światła... Naszym oczom ukazało się tak gęsto ugwieżdżone niebo, że jednogłośnie stwierdziliśmy, że takiego nieba dawno nie widzieliśmy. Gwiazd było tyle, że nad naszą głową ciągnęła się biała Droga Mleczna przecinając niebo linią o rozciągłości wschód - zachód. Wioleta była zdziwiona ilością samochodów, które stały na parkingu, ponieważ myślała, ze będziemy tylko my. Prognozy były dobre, dlatego pojawiło się tylu turystów. Kasjer, który musiał wstać aby nas przyjąć po 3.00 w nocy powiedział, że nie dajemy mu spać. Oczywiście żartował, po czym wyłoniła się żartobliwa rozmowa, gdzie prym wiódł Tomek. Po krótkim przygotowaniu się do wyjścia ruszyliśmy znienawidzoną drogą asfaltową do Morskiego Oka o długości 9km zwaną w skrócie "asfaltem".
www.VD.pl