Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniny jesienią. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieniny jesienią. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 października 2016

Pieniny 2016 - 23.10.2016 - morza chmur w Pieninach, Pieniny jesienią

 Pieniny jesienią Trzy Korony - szlaki

Zjawisko mórz chmur w Pieninach – kiedy występują najlepsze warunki?
Morza chmur w Pieninach są tak niezwykłe i niepowtarzalne, że już na jedenaście miesięcy przed wystąpieniem tego zjawiska zaplanowałem urlop. Bardzo trudno jest wyznaczyć konkretny dzień, kiedy mogą powstać morza chmur, dlatego nastawiłem się na tydzień od 17-ego do 23-ego października 2016. Wtedy najbardziej liczyłem na udaną pogodę. Wybrałem te dni, ponieważ zawsze zależy mi na tym, żeby nie tylko wystąpiły morza chmur, ale żeby to zjawisko nałożyło się z najintensywniej ubarwioną jesienią, czyli krótko mówiąc – czekałem, aż jesień będzie miała największą ilość kolorów i na czas, kiedy nastąpi inwersja w pogodzie. Od sześciu lat „polujemy” na ten szczególny czas, ponieważ wtedy jest po prostu najpiękniej, a teraz miał być udany rok siódmy… Tak przynajmniej zakładaliśmy. Całe zjawisko polega na tym, że kiedy zaczynamy wędrówkę w góry, jesteśmy poniżej poziomu chmur i widzimy nad nami tylko szare, mało optymistyczne chmury. W trakcie podchodzenia przebijamy się przez ich warstwę, ponieważ są nisko „zawieszone” nad dolinami i potem wędrujemy przy bezchmurnym niebie, mając równą warstwę chmur pod nami. Kiedy wejdziemy wyżej, zobaczymy, że chmury niejako rozlewają się niczym wody morza i wśród nich wystają tylko szczyty najwyższych gór w okolicy. Przypomina to trochę widok, jakbyśmy stali na małej wysepce i oglądali inne równie małe wyspy rozsiane dookoła nas. Właśnie to wszystko chcieliśmy ujrzeć jednocześnie i dlatego pozostaje tylko jeden tydzień w roku, kiedy jest dość duża szansa. Zwykle wszystkie zjawiska występują jednocześnie w dniach 13-20 października każdego roku. Problem w tym, że trzeba obserwować, jaki jest wrzesień. Jeśli jest ciepły i słoneczny, to spodziewajmy się, że nasze „polowanie” na morza chmur uda się w okolicach 20. października lub nawet kilka dni później, a kiedy wrzesień jest chłodny, pochmurny i deszczowy, jak np. w latach 2013 i 2015, to raczej powinniśmy spodziewać się widowiska około 13. października. Wszystko ma związek z barwieniem liści na różne kolory, co jest zależne, między innymi, od pogody we wrześniu.

Widząc, że wrzesień był piękny i słoneczny byliśmy raczej pewni, że morza chmur i pełnia jesieni nastąpią po 20-tym października. Niestety początek października nagle odmienił się i nastały chłodne dni i deszczowa pogoda. Czekając na lepszą aurę, po prostu nie doczekaliśmy jej i nawet 21. października ciągle padało… Po cichu myśleliśmy, że to będzie pierwszy rok, kiedy nie zobaczymy pięknej jesieni w Pieninach, bo minęły już trzy deszczowe tygodnie i nadal nie widzieliśmy żadnej odmiany na horyzoncie. Wypatrzeliśmy jakieś okno pogodowe dopiero na 23. października. To tylko jeden jedyny słoneczny dzień, ale właśnie wtedy mieliśmy największą szansę powodzenia, bo wtedy zapowiadali bezchmurne niebo i miała nagle spaść temperatura, czyli spodziewaliśmy się inwersji, gdzie temperatury w dolinach są dużo niższe niż te wyżej w górach. Jako, że w tym roku mieliśmy tylko jedną szansę, musieliśmy jechać bez względu na wszystko, żeby zobaczyć, jak będzie w tym roku. Drugiej możliwości po prostu nie było, bo później już miało być po kolorowej jesieni.

Tak wyglądały nasze przygotowania i „polowanie” na morza chmur. Szlak na Trzy Korony.

Zaplanowaliśmy nasz wyjazd na godzinę 00.30 w nocy 23. października po to, żeby na miejscu być około godziny 4.00 i żeby wejść na szczyt Trzech Koron przed wschodem słońca. Właśnie o takiej porze jest najpiękniejsze światło i najciekawsze kolory, dlatego, jak co roku wejście na Trzy Korony musiało być zaplanowane w całości w nocy. Obawialiśmy się tylko jednej rzeczy – skoro cały październik był zimny, deszczowy i całkowicie pochmurny, to jesień nie będzie miała pełnej gamy kolorów. Liście zanim poczerwienieją zdążą od razu zżółknąć i od razu zbrązowieć, a duża część zielono-żółtych liści po prostu opadnie przedwcześnie. Tak dzieje się w przypadku, gdy mamy zbyt chłodny i pochmurny wrzesień lub październik. Wiedzieliśmy, że praktycznie tak będziemy mieli na pewno, dlatego nie nastawialiśmy się na najpiękniejsze widowisko, jakie mogliśmy dotychczas zobaczyć. Do dziś niezmiennie króluje widok z 2010 roku, gdzie wystąpiły idealne warunki, zarówno te pogodowe, jak i te dotyczące jesieni. Pomimo, że co roku udaje nam się wyznaczyć odpowiedni czas i zobaczyć piękne morza chmur, to dotychczas nie trafiliśmy na piękniejsze widowisko niż z 2010 roku – głównie z powodu niedostatecznych warunków przed okresem „polowań” na morza chmur, co ma wielki wpływ na jakość kolorów jesieni, kiedy występuje już to zjawisko.

piątek, 4 marca 2016

Pieniny 2015 - 1.11.2015 - szósty rok polowań na "morza chmur".

 

Jak to na co dzień bywa, przeglądałem naukową prognozę pogody dotyczącą rejonu Pienin. W okresie końca października i początku listopada występują tam zjawiskowe morza chmur, na które co roku „poluję”. Jako, że wrzesień i październik wyjątkowo nie dopisały tego roku, ponieważ były szare, chłodne i bez słońca, to przynajmniej teraz, na początku listopada, chciałem skorzystać z okazji i zobaczyć ile pozostało z tego pięknego widoku, który najlepszy jest w dniach 13-20 października. Wtedy to liście przyjmują największą głębię kolorów. Miałem nadzieję, że chociaż ich już nie będzie, to przynajmniej zobaczę przepiękne morza chmur. Prognoza zapowiadała bardzo gęste morza chmur – praktycznie wszędzie. Stąd w sobotę 31 października Monia – moja żona – zaproponowała Pieniny, choć ja tak szczerze o tym nie myślałem – dla mnie było już za późno. Mimo wszystko podchwyciłem bardzo szybko temat i zacząłem analizować prognozę oraz widoki z kamer dookoła. Wiedziałem, że morze mgieł będzie. Postanowiliśmy, że pojedziemy. Jeszcze tylko telefon do Ilony i Daniela i już w dziesięć minut zebraliśmy komplet chętnych do jednego samochodu. Pierwszy listopada to okres świąteczny, toteż mieliśmy obawy, jaki będzie powrót, ale zdecydowaliśmy się pojechać.

Wyjechaliśmy o godzinie 23.55 spod naszego bloku. Obowiązkowo odwiedziliśmy stację benzynową w Nowym Targu w pobliżu Rdzawki, gdzie zawsze robimy postój. Już teraz widzieliśmy, że mamy dużo czasu i trudno będzie się spóźnić. Martwił nas tylko jeden fakt, że od Katowic do Balic na drogach utrzymywały się bardzo gęste mgły, a teraz znikły, jakby ręką odjął… Zastanawialiśmy się, gdzie są te mgły, ponieważ byliśmy już blisko naszego miejsca… Mieliśmy nadzieję, że jeszcze zdążą się szybko utworzyć. Jadąc w kierunku Krościenka nad Dunajcem, nadal ich nie widzieliśmy… W Krościenku, na głównym parkingu przy Urzędzie Gminy byliśmy po godzinie 2.40. Wyjście zaplanowaliśmy na godzinę 3.30, żeby na spokojnie pójść na wschód słońca oglądany z Trzech Koron. To nie wschód słońca był główną atrakcją, ale pora, w której powstają nasze tak bardzo wyczekiwane morza chmur. Oświetlane wczesno porannymi promieniami słońca tworzą niezwykłe widowisko. Tym bardziej – patrząc na czerwieniejące szczyty Tatr, widok staje się jeszcze bardziej niezwykły.
www.VD.pl