Zjawisko mórz chmur w Pieninach – kiedy występują
najlepsze warunki?
Morza chmur w Pieninach są tak niezwykłe i
niepowtarzalne, że już na jedenaście miesięcy przed wystąpieniem tego zjawiska
zaplanowałem urlop. Bardzo trudno jest wyznaczyć konkretny dzień, kiedy mogą powstać
morza chmur, dlatego nastawiłem się na tydzień od 17-ego do 23-ego października
2016. Wtedy najbardziej liczyłem na udaną pogodę. Wybrałem te dni, ponieważ
zawsze zależy mi na tym, żeby nie tylko wystąpiły morza chmur, ale żeby to
zjawisko nałożyło się z najintensywniej ubarwioną jesienią, czyli krótko mówiąc
– czekałem, aż jesień będzie miała największą ilość kolorów i na czas, kiedy
nastąpi inwersja w pogodzie. Od sześciu lat „polujemy” na ten szczególny czas,
ponieważ wtedy jest po prostu najpiękniej, a teraz miał być udany rok siódmy…
Tak przynajmniej zakładaliśmy. Całe zjawisko polega na tym, że kiedy zaczynamy
wędrówkę w góry, jesteśmy poniżej poziomu chmur i widzimy nad nami tylko szare,
mało optymistyczne chmury. W trakcie podchodzenia przebijamy się przez ich
warstwę, ponieważ są nisko „zawieszone” nad dolinami i potem wędrujemy przy
bezchmurnym niebie, mając równą warstwę chmur pod nami. Kiedy wejdziemy wyżej,
zobaczymy, że chmury niejako rozlewają się niczym wody morza i wśród nich
wystają tylko szczyty najwyższych gór w okolicy. Przypomina to trochę widok,
jakbyśmy stali na małej wysepce i oglądali inne równie małe wyspy rozsiane
dookoła nas. Właśnie to wszystko chcieliśmy ujrzeć jednocześnie i dlatego
pozostaje tylko jeden tydzień w roku, kiedy jest dość duża szansa. Zwykle
wszystkie zjawiska występują jednocześnie w dniach 13-20 października każdego
roku. Problem w tym, że trzeba obserwować, jaki jest wrzesień. Jeśli jest
ciepły i słoneczny, to spodziewajmy się, że nasze „polowanie” na morza chmur
uda się w okolicach 20. października lub nawet kilka dni później, a kiedy
wrzesień jest chłodny, pochmurny i deszczowy, jak np. w latach 2013 i 2015, to
raczej powinniśmy spodziewać się widowiska około 13. października. Wszystko ma
związek z barwieniem liści na różne kolory, co jest zależne, między innymi, od
pogody we wrześniu.
Widząc, że wrzesień był piękny i słoneczny byliśmy
raczej pewni, że morza chmur i pełnia jesieni nastąpią po 20-tym października.
Niestety początek października nagle odmienił się i nastały chłodne dni i
deszczowa pogoda. Czekając na lepszą aurę, po prostu nie doczekaliśmy jej i
nawet 21. października ciągle padało… Po cichu myśleliśmy, że to będzie
pierwszy rok, kiedy nie zobaczymy pięknej jesieni w Pieninach, bo minęły już
trzy deszczowe tygodnie i nadal nie widzieliśmy żadnej odmiany na horyzoncie. Wypatrzeliśmy
jakieś okno pogodowe dopiero na 23. października. To tylko jeden jedyny
słoneczny dzień, ale właśnie wtedy mieliśmy największą szansę powodzenia, bo
wtedy zapowiadali bezchmurne niebo i miała nagle spaść temperatura, czyli
spodziewaliśmy się inwersji, gdzie temperatury w dolinach są dużo niższe niż te
wyżej w górach. Jako, że w tym roku mieliśmy tylko jedną szansę, musieliśmy
jechać bez względu na wszystko, żeby zobaczyć, jak będzie w tym roku. Drugiej
możliwości po prostu nie było, bo później już miało być po kolorowej jesieni.
Tak wyglądały nasze przygotowania i „polowanie” na morza chmur. Szlak na Trzy Korony.
Zaplanowaliśmy nasz wyjazd na godzinę 00.30 w nocy
23. października po to, żeby na miejscu być około godziny 4.00 i żeby wejść na
szczyt Trzech Koron przed wschodem słońca. Właśnie o takiej porze jest
najpiękniejsze światło i najciekawsze kolory, dlatego, jak co roku wejście na
Trzy Korony musiało być zaplanowane w całości w nocy. Obawialiśmy się tylko
jednej rzeczy – skoro cały październik był zimny, deszczowy i całkowicie
pochmurny, to jesień nie będzie miała pełnej gamy kolorów. Liście zanim poczerwienieją
zdążą od razu zżółknąć i od razu zbrązowieć, a duża część zielono-żółtych liści
po prostu opadnie przedwcześnie. Tak dzieje się w przypadku, gdy mamy zbyt
chłodny i pochmurny wrzesień lub październik. Wiedzieliśmy, że praktycznie tak
będziemy mieli na pewno, dlatego nie nastawialiśmy się na najpiękniejsze
widowisko, jakie mogliśmy dotychczas zobaczyć. Do dziś niezmiennie króluje
widok z 2010 roku, gdzie wystąpiły idealne warunki, zarówno te pogodowe, jak i
te dotyczące jesieni. Pomimo, że co roku udaje nam się wyznaczyć odpowiedni
czas i zobaczyć piękne morza chmur, to dotychczas nie trafiliśmy na piękniejsze
widowisko niż z 2010 roku – głównie z powodu niedostatecznych warunków przed
okresem „polowań” na morza chmur, co ma wielki wpływ na jakość kolorów jesieni,
kiedy występuje już to zjawisko.