Szlak na Szpiglasowy Wierch jest uważany za jeden
z najłatwiejszych w całych Tatrach. Nie bez powodu nazywano go „ceprostradą”, ponieważ
idą nim całe tłumy. Co je tak przyciąga? Z pewnością niepowtarzalne widoki,
które uchodzą za jedne z najpiękniejszych w całych Tatrach. Jeśli ktoś lubi
niesamowite widoki, a nie przeszkadza mu fakt, że trasa jest łatwa, to musi obowiązkowo
przejść ten szlak. Ja też skusiłem się wiele razy, ponieważ ze szczytu
Szpiglasowego Wierchu można zobaczyć fragment Czarnego Stawu pod Rysami,
najwyższe szczyty Tatr, czy też niepowtarzalne stawy Doliny Pięciu Stawów
Polskich. Zejście do tej doliny nie jest łatwe, dlatego jedynie osoby, które mają
już doświadczenie w chodzeniu szlakami
ubezpieczonymi łańcuchami powinny wybierać tę opcję. Widoki po drugiej stronie
Szpiglasowego Wierchu są zupełnie inne, a po zejściu długim odcinkiem z
trudnościami technicznymi możemy całkowicie się wyciszyć, ponieważ będziemy
przechodzić przez rozległe trawiaste hale z mnóstwem kolorowych kwiatów.
Tutejsza przyroda jest po prostu przepiękna! Szlak na Szpiglasowy Wierch zaczyna
się tuż przed schroniskiem nad Morskim Okiem. Nie będę omawiać szczegółowo drogi
do Morskiego Oka, ponieważ opisałem ją na osobnej podstronie: szlak na Morskie Oko – czyli na co zwrócić uwagę? Naszą przygodę rozpoczynamy na płaskim terenie
asfaltowym przy schronisku, gdzie po naszej prawej stronie, przy jarzębinach,
zauważymy strzałkę z żółtym znakiem i napisem: Szpiglasowy Wierch 2h 25min. Już
na początku wspomnę, że do Szpiglasowej Przełęczy nie zobaczymy żadnych
trudności i jedyne co będziemy musieli mieć, to dość dobrą kondycję, ponieważ
będziemy iść ciągle do góry. Od początku można pójść szybszym krokiem, ponieważ
po przejściu kilkunastu pierwszych stromych, kamiennych stopni rozpoczyna się bardzo
długi odcinek ścieżki, gdzie w ogóle nie zmęczymy się. Podchodząc stopniami,
idziemy przez skupisko bardzo gęstej kosodrzewiny. Pomiędzy nią zobaczymy wiele
zarośli, paproci i wielkich liści, wyrastających z ziemi. Wystarczy iść tak
około dwie minuty, gdzie będziemy dość często schylać się w zaroślach, po czym
szlak zakręci pod kątem prostym w lewo. Nasza ścieżka od samego początku jest
bardzo wygodna, ponieważ wędrujemy chodnikiem z ułożonych, białych kamieni.
Warto spojrzeć w lewo, ponieważ zauważymy tu ciekawy świerk, a raczej jeden
pień, z którego wyrastają cztery drzewa tego gatunku. Jeden ze świerków, ten
najbardziej wysunięty na lewą stronę, rośnie bardzo nietypowo, ponieważ na jego
pniu utworzyło się coś na wzór kolana, za którym pień zakręca ponownie w lewo
pod kątem prostym. Dopiero za zakrętem drzewo rośnie ku górze. Od tego miejsca
szlak prowadzi nas wschodnimi zboczami, najpierw Opalonego Wierchu, a później
Miedzianego – u stóp tych gór. Idąc ścieżką, bardzo powoli będziemy osiągać
wysokość, przez co poczujemy się, jakbyśmy szli miejskim chodnikiem.

Odbicia Mięguszowieckich Szczytów w wodach Morskiego Oka o godzinie 4.35 rano

Odbicia Mięguszowieckich Szczytów w wodach Morskiego Oka o godzinie 4.35 rano
Od samego początku, tuż za zakrętem z poczwórnym
świerkiem, przechodzimy w skupisku na tyle niskiej kosodrzewiny, że mamy ciągłe
i wspaniałe widoki na Morskie Oko. Idąc kilka minut tą ścieżką, zakręcamy w
prawo, mijając wielki głaz po lewej. Za dosłownie chwilę, ponownie skręcamy w
lewo i przechodzimy płaską skałą. W tym miejscu przekraczamy pierwszy naturalny
mostek nad pierwszym potokiem. Za zakrętem mijamy po lewej stronie, duży i dość
płaski głaz, na którym widnieje znak szlaku. Za pięć minut przekraczamy kolejne
potoki. Tym razem dwa na raz. Woda płynie w nich bardzo wolno i niewielkim
strumieniem. Płyną równolegle, w pobliżu siebie. Wystarczy dość ciepłe lato, by
oba potoki zanikły. Przechodząc pomiędzy nimi, spójrzmy do góry – zobaczymy,
jak wody sączą się po gładkich, ukośnie nachylonych płytach skalnych. Szybko
przekonamy się, że nasza trasa obfituje w wodę, ponieważ już za moment
dochodzimy do kolejnego strumyku. Ten wydaje się większy i jego źródła nie
wysychają przez cały rok. Jego wąskie koryto prowadzi pomiędzy skałami, a my
przechodzimy kamiennym chodnikiem nad nim. Jako, że strumyk jest szerszy niż
wszystkie poprzednie, dźwięk jego wód usłyszymy znacznie wcześniej, zanim tu dotrzemy.
Kilkadziesiąt metrów dalej, przechodzimy następny, bardzo wąski, o słabym
nurcie potok. Uważny obserwator powinien zauważyć coś więcej – tuż za nim trzeba
przyglądać się kamieniom, z których ułożono chodnik. Na jednym z nich zauważymy
wykute trzy zera. Przekraczanie potoków i strumyków nie kończy się, ponieważ
wystarczy przejść kolejne kilkadziesiąt metrów, by dojść do wyraźnego i dużego potoku,
gdzie szlak zakręca najpierw w lewo, a później w prawo. Koryto stanowi wąski
żleb, który przecina naszą trasę. Wody jest tak dużo, że turyści najczęściej
wybierają to miejsce, by nabrać jej do butelek. Za chwilę przekraczamy jeszcze
dwa następne strumyczki, ale w większym odstępie od siebie. Nieco dalej jest
jeszcze trzeci, gdzie za chwilę, po prawej stronie zauważymy trzy niskie
drewniane barierki, przypominające płotki, które mają zabezpieczać szlak przed
osuwającym się śniegiem w zimie. Kilkanaście metrów dalej przechodzimy przez
następny strumień, za którym zauważymy po lewej stronie sześć drewnianych płotków,
spełniających to samo zadanie. Tuż za
nimi, powinniśmy zauważyć dość ciekawy, płaski głaz, który wygląda, jakby
„spływał” ukośnie ze szlaku w stronę Morskiego Oka. Sam głaz może nie jest
jakiś niezwykły, ale ozdabia go bardzo mały, jarzębinowy zagajnik. W środku
lata możemy zobaczyć tu kolorowe widowisko, ponieważ czerwone owoce jarzębiny
na tle zielonych wód Morskiego Oka i niebieskiego nieba wyglądają przepięknie!
Po prawej stronie ścieżki, patrząc ciągle z tego samego miejsca, będziemy mieli
strome zbocze, które niejako przecinamy wzdłuż. Powinniśmy zauważyć tu dużą
skałę, pod którą znajduje się niewielka jama. Na górze głazu rośnie bujna
kosodrzewina. Miejsce jest tak urokliwe, że większość turystów zatrzymuje się,
by podziwiać tutejsze widoki.

