Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rohatka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rohatka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 listopada 2017

Lodowa Przełęcz, Czerwona Ławka, Rohatka - opis szlaków

 Czerwona Ławka  Czerwona Ławka trudności

Trasa jest bardzo ciekawa ze względu na atrakcje przyrodnicze, rozległe panoramy, czy też ze względu na jej długość. Mniej wytrzymałe osoby mogą oczywiście podzielić całą drogę na mniejsze fragmenty, ale będą potrzebować wtedy około 2-3 dni na osiągnięcie wszystkich przełęczy. Z tego względu polecam przejście jednej z piękniejszych tras w Tatrach słowackich w jeden dzień. Zachodzi więc pytanie: jak to zrobić, żeby się wyrobić w ciągu jednej doby, pamiętając, że trzeba jeszcze dojechać na miejsce…? Najważniejsze w całej wyprawie jest określić sobie miejsce, gdzie rozpoczniemy całą trasę. Zdecydowanie polecam Tatrzańską Jaworzynę w języku polskim nazywaną Jaworzyną Spiską (mała wioska u podnóża Tatr, odległa od polskiej granicy o około 5km, licząc od słynnego przejścia granicznego w Łysej Polanie). Można dzień wcześniej dojechać do Tatrzańskiej Jaworzyny i próbować znaleźć nocleg na miejscu (poza sezonem zwykle 10-15EUR). Jeśli jesteś osobą taką, jak ja – czyli nie masz samochodu i pracujesz, to można zupełnie sprawnie zorganizować cały wyjazd, korzystając z komunikacji publicznej. Niezależnie, gdzie mieszkasz, trzeba dojechać do Krakowa, ponieważ tam z głównego dworca MDA jeżdżą praktycznie co pół godziny autobusy do Zakopanego, które zawiozą nas w 2h 10min na miejsce. W takim wypadku po zakończeniu pracy zdążyłem jeszcze przyjechać do domu, wziąć plecak i pojechać z powrotem do Katowic, a stamtąd dalej – do Krakowa. W Zakopanem byłem po godzinie 20.30. W zależności od pory roku, nad Morskie Oko (a dokładniej do Palenicy Białczańskiej) jeżdżą busy zwykle do godziny 20.00. W lecie znacznie dłużej, bo nawet do 22.00. Dla kierowców to jest duży biznes, ponieważ ludzi trzeba zwieść z powrotem do Zakopanego, więc tam się jeździ, dopóki są powracające tłumy. Poza sezonem (koniec lata, wrzesień) jest z tym różnie. Z tego, co się dowiedziałem busy nad Morskie Oko jeżdżą do około godziny 20.00, a później poza rozkładem jest wysyłany jeden bus, żeby zwieść jeszcze tych, którzy pozostali i nie zdążyli. Nawet jeśli nie uda ci się załapać na żaden z nich, w ostateczności można pójść na lokalny dworzec autobusowy, gdzie stoją taksówki. Za podobny kurs taksówkarze życzą sobie 80-160zł (jeśli jedziecie w 4 osoby, to cena nie jest duża, biorąc pod uwagę fakt, co zyskamy). Zyskujemy przede wszystkim czas i możliwość bardzo wczesnego wyruszenia w góry.

Ja zawsze zaczynam o 3.00-4.00 w nocy po to, żeby zobaczyć wschód słońca i żeby mieć ogromną przewagę czasową nad tłumami. Jak się okazało – pod koniec sierpnia po stronie słowackiej, przez cały dzień nie spotkałem nigdzie tłumów. Mijałem tylko pojedyncze osoby. Kiedy jedziemy busem wystarczy powiedzieć, żeby kierowca zatrzymał się na Łysej Polanie (przejście graniczne znajduje się wcześniej o 17min drogi pieszej w stosunku do Palenicy Białczańskiej). Ja musiałem skorzystać z taksówki, ponieważ w Zakopanem spotkałem znaną mi osobę i musiałem zrobić jeszcze zapas jedzenia na dwa dni. Dopiero po godzinie 21.40 poszedłem w kierunku dworca, na postój taksówek. Kiedy jeżdżę w Tatry nigdy nie rezerwuję noclegów, dlatego taksówkarz zapytał mnie, gdzie idę i jaki mam plan. Chwycił się za głowę, gdy mu opowiedziałem o mojej planowanej trasie oraz gdzie będę spać. Powiedział, że lubi ciepło, wygody i że góry to nie dla niego. Rzeczywiście samochód bardzo dobrze odzwierciedlał jego upodobania, bo w środku brakowało tylko laserów – wszystko inne było… Drzwi, podłoga, kokpit i krzesła były nawet podświetlane niebieskimi diodami. Czułem się lepiej niż w samolocie. Z drugiej strony, gdy zacząłem opowiadać taksówkarzowi jaki mam plan, to bardzo się zdziwił. Z góry zakładałem, że nie mam noclegu, więc z Łysej Polany pójdę 5km do Tatrzańskiej Jaworzyny drogą asfaltową i tuż przed wejściem do wioski wyśpię się gdzieś w lesie. Nawet ja sam nie wiedziałem, gdzie mi przypadnie spanie… Po prostu gdzieś w krzakach… Jako, że w nocy nie wolno chodzić po Tatrach, założyłem, że na godzinę przed wschodem słońca wyruszę zielonym szlakiem w kierunku Lodowej Przełęczy 2376 m n.p.m. (najwyższa dostępna przełęcz szlakiem turystycznym w Tatrach). Jest to bardzo długa trasa, bo potrzeba około 5h, żeby dojść do celu. Z tego powodu chciałem rozpocząć jak najszybciej. Na Łysą Polanę dotarłem po godzinie 22.30. Panowała zupełna ciemność. Wyciągnąłem mocną latarkę i zacząłem iść w kierunku Tatrzańskiej Jaworzyny. Pięciokilometrowy odcinek zwykle pokonuję w 45-50min. Po niecałych 50min dotarłem do tablicy z napisem Tatranska Javorina. Była 23.20. Teraz rozglądałem się za miejscem do spania. Po prawej stronie drogi znalazłem polanę pod lasem. Pomiędzy pasami skoszonej trawy, za krzakiem, rozłożyłem aluminiową matę i śpiwór. Zasnąłem dość szybko, bo najpierw rozglądałem się za wirującym światłem, podobnym do tego znanego z latarni morskiej. Uważałem tylko, żeby nikt mnie nie zauważył. O dziwo w nocy wiał dość silny, ale ciepły wiatr, a za dnia panował spokój.

wtorek, 7 czerwca 2016

Maria 5 - Tatry polsko-słowackie

Czarny Staw pod Rysami Tatry słowackie

Trasa: Palenica Białczańska - Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem - Czarny Staw Pod Rysami - Rysy - Popradzkie Pleso - Osterva - Batizovske Pleso - Slezky Dom - Polsky Hreben - Vychodna Vysoka - Rohatka - Velka Studena Dolina - Mala Studena Dolina - Lodowa Przełęcz - Dolina Javorowa – Łysa Polana.

Na mapie pogodowej zobaczyłem, że przez cztery kolejne dni ma być mnóstwo słońca. Obowiązkowo chciałem wykorzystać takie warunki. Długo zastanawiałem się kto da mi urlop na tyle dni i jaką ewentualnie trasę mógłbym wybrać. Sprawa z urlopem ułożyła się sama, ponieważ przeniesiono mnie na inną linię, a lider tamtej linii bez problemu dał mi cztery dni wolnego. Teraz obmyślałem plan – gdzie iść… Jako, że dobra pogoda przydarzyła się w sierpniu, to obowiązkowo musiałem odwiedzić Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem ze względu na piękny kwiat, którego podziwiam co roku. Mowa oczywiście o kukliku rozesłanym, charakteryzującym się czerwoną „włochatą” głową. Jest niezwykły ze względu na swój kształt. Jako, że nie mogłem liczyć na drugą osobę, która dołączyłaby do mnie, musiałem zdać się na środki komunikacji publicznej. Postanowiłem, że dojadę do Zakopanego i później pierwszym busem do Morskiego Oka. Przejście drogi asfaltowej do Morskiego Oka zajmuje mi zwykle 1h 16min do 1h 19min, dlatego wiedziałem, że zdążę jeszcze przed tłumami i będę cieszyć się wspaniałą pogodą, widokami oraz ciszą w górach.

Wyruszyłem tak, jak zaplanowałem. Do Zakopanego dotarłem w nocy, dzięki czemu udało mi się załapać na pierwszego busa do Morskiego Oka. O tej porze swoją wędrówkę rozpoczęło około sto osób, ale dzięki utrzymywaniu szybkiego tempa, wyprzedzałem je kolejno tak, że za Wodogrzmotami Mickiewicza szedłem już tylko sam. Cieszyła mnie przepiękna bezchmurna i słoneczna pogoda. Czułem lato w pełni. Pomyślałem, że nawet jeśli idę samemu, to i tak na pewno kogoś spotkam na szlaku i będę miał z kim porozmawiać. Do Morskiego Oka dotarłem dokładnie w 1h 16min, co dawało mi sporą przewagę nad pierwszymi tłumami. Teraz bez odpoczynku obrałem cel na Czarny Staw pod Rysami. Stamtąd chciałem iść na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. Droga do Czarnego Stawu trochę dłużyła mi się, a to ze względu na piękne odbicia gór w Morskim Oku. Co chwilę przystawałem, żeby zrobić zdjęcie. Zachwycałem się soczystą zielenią traw i spokojem, którego jeszcze nikt, oprócz mnie, nie zdążył zmącić. Obchodząc Morskie Oko dostrzegałem, jak zmienia się odbicie gór w jego wodach. Z początku widziałem Mięguszowieckie Szczyty i Mnicha, a teraz podziwiałem Miedziane i Opalone. Na podejściu na Czarny Staw pod Rysami postanowiłem nieco podgonić tempo, żeby zostawić sobie dużą przewagę nad tłumami ludzi, z którymi zaczynałem wędrówkę. Odcinek z Morskiego Oka na Czarny Staw zajął mi dwadzieścia pięć minut. Teraz widziałem, jak wielką miałem przewagę, ponieważ większość ludzi zatrzymało się nad Morskim Okiem przy schronisku. Tylko nieliczni szli dalej – z pewnością na Rysy.

środa, 9 marca 2016

Tatry Słowackie - 16-22.08.2009

 

Celem tego wyjazdu było przejście wszystkich szlaków dostępnych turystycznie w Tatrach Wysokich Słowackich za jednym razem tak, aby przez każdy z nich przejść tylko jeden raz. Dzięki temu mogłem poznać przepiękne Tatry Wysokie Słowackie w ciągu jednego tygodnia, bo właśnie tyle zajęło mi przejście tego całego odcinka. Odwiedziłem 14 dwutysięczników i wiele innych bardzo ciekawych miejsc. Całą przygodę rozpocząłem od polskiej strony zaczynając wejście na Rysy o godzinie… 23.00. Na szczycie byłem już o godzinie 3.20 w nocy, gdzie blisko 2 godziny oczekiwałem na wschód Słońca. Dalej wchodziłem kolejno na następujące szczyty i inne miejsca: Rysy słowackie 2 503 m n.p.m. - Koprovsky Stit 2 363 m n.p.m. - Ciemnosmreczyńskie Niżne Pleso 1 677 m n.p.m. - Tri Studnicky - Jamskie Pleso 1 447 m n.p.m. - Krywań 2 494 m n.p.m. - Furkotna Dolina - Solisko 2 117 m n.p.m. - Bystra Ławka 2 300 m n.p.m. - Młynicka Dolina - Szczyrbskie Pleso 1 347 m n.p.m. - Popradzkie Pleso 1 494 m n.p.m. - Osterva 1 979 m n.p.m. - Batyżowieckie Pleso 1 884 m n.p.m. - Śląski Dom – Wielickie Pleso 1 665 m n.p.m. - Polski Grzebień 2 200 m n.p.m. - Mała Wysoka 2 429 m n.p.m. - Rohatka 2 290 m n.p.m. - Zbójnicka Chata 1 969 m n.p.m. - Czerwona Ławka 2 352 m n.p.m. - Lodowa Przełęcz 2 373 m n.p.m. - Chata Teryho 2 010 m n.p.m. - Mała Dolina Staroleśna (Velka Studena) - Hrebieniok 1 285 m n.p.m. - Wielka Dolina Staroleśna (Velka Studena) do góry i powrót - Hrebieniok 1 285 m n.p.m. - Sławkowski Szczyt 2452 m n.p.m.- Skalnate Pleso 1 751 m n.p.m. - Wielka Świstówka 2 023 m n.p.m. - Zielone Pleso - Jagnięcy Szczyt 2 230 m n.p.m. - Dolina Białego Potoku - Dolina Jaworowa - Lodowa Przełęcz 2 373 m n.p.m. Dolina Jaworowa - Tatrzańska Jaworzyna.

Atrakcji na szlaku miałem mnóstwo, bo sypiałem przez wszystkie sześć nocy ‘pod chmurką’, dzięki czemu mogłem zobaczyć, jak 11 kozic przechodziło obok mnie o godzinie 4.20 nad ranem w okolicach Zbójnickiej Chaty wywołując tym samym małą lawinę kamieni, podziwiałem świstaki w Wielickiej Dolinie, czy też miałem okazję podziwiać, jak samica jelenia (łania) przepływa wpław Ciemnosmreczyńskie Pleso, wydając przy tym potężny ryk. Wyjazd był bardzo nietypowy dla mnie, ponieważ nigdy na tak długo nie zdecydowałem się iść ‘bez niczego’. Przeżycia były niezapomniane, ponieważ mogłem wiele zobaczyć i nacieszyć się nietypowymi widokami. 17 sierpnia 2009 okazał się rekordowym dniem, ponieważ w ciągu jednej doby utworzyło się aż 5 burz, a co najmniej 3 z nich przyniosły gradobicie. W podtatrzańskich miejscowościach spadło aż 8 cm gradu! ‘Ścianę’ gradu o szerokości większej niż 1km utrwaliłem na zdjęciach z daleka. Zdjęcia pokazują trudności i łańcuchy na Małej Wysokiej, na Czerwonej Ławce, na Bystrej Ławce, Rohatce, czy na Jagnięcym Szczycie.
www.VD.pl